piątek, 29 lipca 2011
Myślę że nie mamy tu już nic do roboty Charles
Pewnego dnia w małym zamku, schowanym za dwoma dużymi pagórkami i jednym mniejszym, żył sobie brzydki książę. Ponieważ był brzydki, żadna księżniczka go nie chciała. Akurat w składziku z księżniczkami nie było żadnej brzydkiej, która zadowoliłaby się nim. Nie było również ładnej-litościwej. Więc książę był sam. Inne książęta wyśmiewaly go, bo był jakiś taki nieproporcjonalny. Stopy miał większe niż odległość od łokcia do nadgarstka, uszy za małe, a sterczące, wągry, a zęby miał krzywe, a że nie było wtedy jeszcze na świecie aparatów ortodontycznych, musiał z takimi żyć. Po jego mieście krążyły plotki o mistycznej Prawdzie, która jest Gdzieś. Wyruszył więc jej szukać, a że nie miał nic lepszego do roboty, postanowił szukać jej aż do skutku. Po latach poszukiwań znalazł Gdzieś, a w Gdziesiu była Jaskinia. Wszedł do Jaskini i poznał Prawdę. Ale Prawda to była bardzo ładna księżniczka, i kazała mu wypierdalać. Więc się zabił.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz